Światło zamiast schabowego? Tylko dla bretarian

morning-2243465_1280

Czy można dożyć sędziwego wieku nie jedząc i nie pijąc? Tak twierdzą bretarianie. Uważają oni, że do życia wystarcza im jedynie bliżej nieokreślone „źródło”. Lekarze nie potwierdzają tych teorii i wskazują na śmiertelne skutki antyjedzeniowych praktyk.

Bretarianie przekonują, że najlepszym sposobem na zachowanie zdrowia, młodości i życiowej witalności jest zaprzestanie jedzenia i picia. Ich zdaniem te podstawowe czynności fizjologiczne – będące szkodliwym uzależnieniem, spowodowanym wyuczonymi nawykami i obowiązującymi normami społecznymi – wręcz skracają życie. Zwracają uwagę, że ludzki organizm zużywa na metabolizowanie pokarmów mnóstwo energii. Ową energię w znacznym stopniu tracimy także przygotowując posiłki.

Czym zatem zaspokajać głód? Bretarianie proponują czerpanie energii z tzw. źródła, które utożsamiają z powszechną siłą życiową. W różnych kulturach, zawłaszcza Dalekiego Wschodu, nosi ona inne nazwy – w hinduizmie nazywana jest „praną”, a w filozofii chińskiej „qi”.

Na naszym rodzimym podwórku przyjęła się „energia światła”. Owa moc, pozyskiwana ze światła słonecznego, ma dostarczać organizmowi m.in. biofotyny (faktycznie emitowane są przez niektóre organizmy żywe – zwierzęta i rośliny – jako bardzo słabe promieniowanie ultrafioletowe, na razie jednak żadne badania naukowe nie mówią o udziału biofotynów w diecie), które pochłaniane przez organizm mają napędzać go do życia. Ową energię życiową absorbować można np. przez skórę.

Od wegetarianizmu do bretarianizmu

Sami bretarianie nie zachęcają do natychmiastowego porzucenia tradycyjnego jedzenia, rekomendują natomiast aby rezygnować z niego stopniowo. I tak, jak łatwo się domyślić, pierwszym krokiem w tym kierunku będzie odrzucenie mięsa, czyli przejście na wegetarianizm.

W kolejnej fazie adept bretarianizmu musi zostać weganinem (zrezygnować z produktów pochodzenia zwierzęcego). Na końcu ograniczamy się do przyjmowania jedynie płynów, które w dalszej kolejności też mają być wyeliminowane.
Bretarianie podkreślają jednak, że praktyka ich stylu życia to nie jest jedynie odrzucenie jedzenia. Wskazują, że chodzi gównie rozwój duchowy. Dlatego rygorystyczna dieta musi iść w parze z duchowymi praktykami, takimi jak medytacja, czy autohipnoza oraz z treningiem ciała – wzmacnianego np. poprzez uprawianie jogi.

Aby zjednoczyć się ze „źródłem” należy panować nad umysłem i w konsekwencji ciałem, co pomoże czerpać niezbędną do życia energię. Bretarianie twierdzą, że po rezygnacji z tradycyjnego odżywiania są w lepszej kondycji psychicznej i fizycznej, niż przeciętni ludzie (deklarują np. że mogą spać jedynie 2 godziny na dobę).
Zresztą metafizyka odgrywa w bretarianiźmie zasadniczą rolę. Na forach internetowych osób, które propagują taki styl życia często czytamy o poszerzaniu samoświadomości, poznawaniu siebie i porządku wszechświata, a nawet o poczuciu jedności z kosmosem.

Wódka i kebab, czyli bertarianizm w wydaniu rodzimych celebrytów

StachurskyNiektórzy bretarianie nie odrzucają jedzenia całkowicie i stosują tzw. dietę praniczną. Wówczas od czasu do czasu pozwalają sobie na spożycie posiłku. Jak sami tłumaczą nie robią tego jednak z poczucia głodu, lecz wyłącznie dla przyjemności, czy w celach towarzyskich.

Chyba do tego odłamu należał wokalista Jacek Łaszczok, znany bardziej jako Stachursky. Muzyk wielokrotnie publicznie wyznawał, że wierzy w „dietę słoneczną” i zamierza czerpać z niej swoją energię. Niemałe zamieszanie wywołało więc przyłapanie go przez fotoreporterów na kupowaniu kebabu.

Niejedzenie deklarowała również inna rodzima wokalistka Pati Yang. – Przeżywam teraz niesamowity czas w swoim życiu. Podłączyłam się do zupełnie nowego kanału energetycznego. Od dwóch tygodni żyję na świetle słonecznym – oznajmiła kilka lat temu w magazynie „Exklusiv”. W tym samym wywiadzie wyznała, że pije czerwone wino, pali haszysz i zdarza jej się „wypić więcej wódki niż powinna”.

Jednak polscy sympatycy bretarianizmu, to nie tylko celebryci. W mediach społecznościowych znaleźć można grupy, które skupiają osoby zainteresowane takim stylem życia. Nie są one jednak tak liczne, jak w przypadku miłośników diety wegetariańskiej lub wegańskiej.

Co na to nauka?

Badania naukowe wskakują, że człowiek beż pożywienia może wytrzymać kilka tygodni – pod warunkiem, że dostarcza organizmowi płyny. Bez wody możemy przeżyć jedynie kilka dni. Najdłuższa odnotowaną głodówkę podjął w 1981 r. Kieran Doherty – irlandzki uczestnik strajku głodowego. Mężczyzna zmarł po 73 dniach niejedzenia.
Organizm pozbawiony pożywienia poszukuje go wewnątrz siebie. Zużywa wówczas zapasy tłuszczów, białka i węglowodany. Nim jednak wszystkie tłuszcze zostaną spalone, organizm umiera z wycieńczenia.

Śmiertelna dieta

olenka-kotyk-LU9TL9ZnYqM-unsplashZadeklarowanych bretarian kilka razy poddawano obserwacjom, jednak badania naukowe nie potwierdziły głoszonych przez nich tez.
Ellen Greve (znana jako Jasmuheen), jedna z propagatorek kontrowersyjnej diety, podczas australijskiego programu „60 Minutes” została poddana testowi, polegającemu na jej całodobowej obserwacji. Eksperyment został jednak przerwany po 48 godzinach. Lekarze stwierdzili u kobiety silne odwodnienie, ogromy stres i niebezpiecznie wysokie ciśnienie tętnicze.

Z kolei mieszkanka Szwajcarii Anna Gut (media zmieniły jej nazwisko), miłośniczka książek propagowanych przez Jasmuheen i kierująca się jej poradami żywieniowymi, w 2012 roku zmarła z głodu, co wykazała sekcja zwłok.

Kilkanaście lat wcześniej, bo w 1997 roku, Timo Degan, 33-latek z Monachium, zmarł na skutek zatrzymania krążenia próbując żywić się tylko światłem.

Niejakim wyjątkiem może być tutaj przypadek urodzonego w 1929 r. indyjskiego jogina Prahalda Jani. Mężczyzna twierdził, że nie je i nie wydala od ponad 70 lat. Jani dwukrotnie został poddany wnikliwym testom – w 2003 r. (10 dni bez jedzenia i picia) i 2010 r. (15 dni bez jedzenia i picia), a indyjscy naukowcy potwierdzili jego prawdomówność, wskakując, że ciało i umysł mężczyzny, pomimo nieprzyjmowania pokarmów, są w doskonałej kondycji.

Choć w czasie prób jogin nic nie jadł, nie pił i nie wydalał, to jego waga nieznacznie spadła, co zdaniem sceptyków neguje jego słowa o bezpokarmowej diecie trwającej o kilku dekad. Inni wskazywali, że tak krótki okres badań również nie mógł przynieść pożądanych rezultatów. Pomimo tego, że wielu ekspertów doszło do wniosku, że mamy do czynienia z kultywowaniem mistyki, to przypadkiem mężczyzny zainteresowało się indyjskie wojsko.

Bretarianizm to nie tylko dieta, ale również filozofia, mająca przede wszystkim odpowiedzieć na zaspokojenie potrzeb duchowych w coraz bardziej „racjonalnym” świecie. Jednak praktykowanie mistycyzmu i zaprzestawaniu naturalnej czynności, jaką jest jedzenie – w połączeniu ze śmiertelnymi przypadkami osób praktykujących bretarianizm, sprawia że ideologia ta jest postrzegana przez wiele osób postrzegana jako sekta.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: